czwartek, 12 maja 2016

Pomiechówek

    Ciąg dalszy zwiedzania powiatu Nowodworskiego. Następnym celem jest rejon Pomiechówek. Ma w sobie 26 miejscowości. Sąsiaduje z gminą Zakroczym i jest położony nieco bardziej na północ, ale rozciąga się na wschód, aż do gminy Serock. Znajduje się tam spory las i mam nadzieję, że kiedyś go dokładniej przeczeszę. Na stronie internetowej Pomiechówka jest napisane, że las jest taki ciemny i gęsty, że nadaje ciekawy klimat. Nie miałem ochoty wybierać się pociągiem, więc pojechałem w obie strony na własnych siłach, mijając te same miejsca.

Pendolino w Nowym Dworze Mazowieckim
Wyszło 150 km. Przebieg:

Warszawa>Jabłonna>Rajszew>Skierdy>Suchocin>Boża Wola>Wólka Górska>Nowy Dwór Mazowiecki>Nowy Modlin>Kosewo>Cegielnia-Kosewo>Wymysły>Szczypiorno>Śniadówko>Błędówko>Czarna>Wola Błędowska>Pomocnia>Błędowo>Goławice Pierwsze>Goławice Drugie>Kosewko>Pomiechówek>Stanisławowo>Nowy Dwór Mazowiecki>Bronisławka>Pomiechowo>Pomiechówek>Brody-Parcele>Czarnowo>Brody-Parcele>Psucin>Wólka Kikolska>Kikoły>Nowe Orzechowo>Stare Orzechowo>Wójtostwo>Zapiecki>Ludwinowo Dębskie>Dębe>Komornica>Wieliszew>Łajski>Michałów-Reginów>Legionowo>Warszawa



    Pojechałem znów szlakiem Golędzinowskim wzdłuż Wisły, a potem ulicą Modlińską. Zauważyłem, że dużo uczniów z plecakami jechało na rowerach do szkoły. Niedawno temu słyszałem gdzieś, że za dojazd rowerem do szkoły, otrzymuje się jakieś punkty. W Jabłonnie po lewej stronie jest ciąg pieszo-rowerowy. Trochę mi głupio, że zapomniałem o nim, więc postanowiłem nim pojechać, zamiast jechać ulicą. W drodze do Nowego Dworu Mazowieckiego widziałem buszującego w rowie bociana białego. Nowe miejsca zaczęły się za rondem, za mostem nad Narwią. Teren wyraźnie się podniósł i może znów zobaczyłbym wieżowce Warszawy z daleka, choć już nieco bliżej. Po wyjechaniu z Nowego Dworu Mazowieckiego zrobiłem 29 km pętlę.

Nowy Modlin. Sorry za zamglony obiektyw. To się zmieni po paru zdjęciach.
    Często mijałem minibusy szkolne. Jako, że to było moje drugie 150 km, postanowiłem zrobić 5-10 minutowe przerwy co 30-40 km.

To taki mój wymysł?!
    Musiałem na krótki czas wjechać na piaszczystą drogę polną, by dojechać do Szczypiorna.

W drodze do Szczypiorna
    W Szczypiornie płynie rzeka Wkra. Kojarzyłem ją z lekcji geografii. Jest dopływem Narwii, a zaczyna się w Nidzicy w województwie warmińsko-mazurskim. Zwykle w takich miejscowościach na brzegach są poustawiane rekreacyjne drewniane zadaszenia, parasole i parkingi dla samochodów.

Rzeka Wkra w Szczypiornie

    Wjechałem z powrotem na asfaltową drogę i wtedy zaczęły się już konkretne wiejskie tereny z pagórkami. Tak samo jak w gminie Zakroczym. Minąłem znów wieś Czarna, tak jak na poprzedniej wycieczce i tym razem pojechałem dalej na północ. Było bardzo ładnie, słonecznie i w oddali widziałem normalne gospodarstwa, gdzie stodoły nie pełniły funkcję garażu.

Błędówko
Jakieś opuszczone stodoły/garaże/chlewa/magazyny w Woli Błędowskiej
    W jednym miejscu był stromy zjazd, ale i tak osiągnąłem 46 km/h. Okrążyłem pole golfowe i hotel "Lisia Polana" w Pomocni. Nie było zbyt wiele widać przez ogrodzenie. Leżało mnóstwo żółtych piłek golfowych i miałem nadzieję, że coś wypadło na drogę, ale jednak nie ;-)

Widok na Nowiny
    Skręciłem na drogę gruntową i mogłem zobaczyć w bliższej odległości turbiny wiatrowe z poprzedniej notki. Były oddalone o 4,5 km, a nie - jak poprzednio -  6,4 km.

Błędowo
    W Błędowie widziałem dużo domków letniskowych. Tak samo przebiega przez miejscowość Wkra i tak samo nad brzegiem były porozstawiane płotki, tablica informacyjna, plac zabaw oraz wiaty. Co ciekawe, jest most wantowy z jednym pylonem nad Wkrą. Zbyt wąski, więc pojazdy czekają, aż te z naprzeciwka przejadą.

Most podwieszany w Błędowie
    Goławice Pierwsze i Drugie tak samo głównie składały się z mniejszych działek. W końcu mogłem wjechać do lasu.

Goławice Pierwsze
    W lesie czekał na mnie zjazd. Szybko poszło i zjechałem do Kosewka, który też leży nad Wkrą. Na plaży siedziało sobie parę osób. Na drugą stronę rzeki dostałem się przez kładkę.

Widok na zachód
Widok na wschód
    Skończyła się 29 km pętla, kiedy dojechałem do Pomiechówka. Podobno gdzieś przy drodze stoi 200-letnia sosna, ale nigdzie jej nie widziałem. Musiałem pomęczyć się drogą krajową. Był zakaz jazdy dla rowerzystów, więc jechałem obok. Znowu przywitałem się z Nowym Dworem Mazowieckim... niezręcznie, bo drugi raz :-D.

Mały cerkiew św. Aleksandry w Stanisławowie. Ciekawie wygląda pozłacany dach.
    Zjechałem na dół na otwarty teren niedaleko Narwi i zrobiłem sobie przerwę. Jest tam również ciąg pieszo-rowerowy oraz szlak oznaczony kolorem, którego nie pamiętam.

Bronisławka
    Buue! Jednak nie lubię jeść pieczywa, które ma już więcej niż jeden dzień. Snacki gyros są wciąż dobre w środku, ale ich pieczywo jest już ciężkie do przełknięcia. Muszę wymyślić, co mógłbym innego zabrać do jedzenia na większy głód. Może pączki?

Kościół św. Anny  w Pomiechowie
    Kościół św. Anny w Pomiechowie to zabytek, który warto zobaczyć. Jest z 1415 roku, ale został mocno przebudowany w 1700-1799 roku. W czasie drugiej wojny światowej został zniszczony i potem odbudowany. Jak widać, łączy w sobie parę stylów z różnych epok.
    Z daleka na południe widziałem większe chmury. Podobno tego dnia w Warszawie miała być burza. ZaSMSował do mnie kolega z informacją, że u niego już błyska. Wiedziałem, że jak zacznę wracać, to wtedy powinien mnie spotkać deszcz, ale nie burza. Na razie u mnie było spokojnie, ale już nie tak słonecznie. Dojechałem do kolejnej atrakcji - Lasu Pomiechowskiego. Przejechałem przez niego, by dostać się do Wólki Kikolskiej.

Lasy Pomiechowskie
    Na stronie gminy Pomiechówek jest napisane, że drzewa rosnące blisko siebie sprawiają, że ten las jest zacieniony, co daje ciekawy klimat. I mają rację! Było naprawdę ciemno i chłodno, a niektóre drzewa mogą tu mieć 200 lat.

Gęsty ten las.
    Wjechałem do gminy Nasielsk. W Psucinie są stawy i OSP. Na północy niebo było jasne, ale tutaj nie. Do końca wycieczki było już ciemno, chociaż jak wjechałem do Legionowa, to już się rozjaśniało.

W oddali Wólka Kikolska.
    Wólka Kikolska wyglądała ciekawie, bo wyglądała jak typowa wieś z polami, ale otoczona prostymi jak linijka ścianami lasu. Powróciłem do drogi krajowej i zwiedziłem kolejne miejscowości. Po zwiedzeniu Nowego Orzechowa zaczęło padać, ale nie grzmiało. Schowałem komórkę ze słuchawkami do plecaka, założyłem kurtkę przeciwdeszczową i pokrowiec na plecak, włączyłem światła i jechałem dalej. Minąłem w deszczu Wójtostwo. W sumie ten deszcz był jak zbawienie, bo orzeźwił mnie, ale niestety na krótko.

Zapiecki. Jakieś 3 minuty po deszczu, a już sucho się robi.
    Znowu uchwyciłem wieżowce Warszawy i tym razem w bliższej odległości, bo 30,6 km. Widać na niej również elektrociepłownię Żerań, 5 km od mojego domu :-D. Wierzę, że tam musiała obecnie być burza.

Stare Orzechowo i na horyzoncie Warszawa
    Znalazłem się w powiecie Legionowskim i to by było na tyle w zwiedzaniu gminy Pomiechówek. Przy 112,5 km zatrzymał mi się licznik, grr! Od paru dni cyfry na nim były mniej widoczne. Mam w domu nową baterię, więc nie będzie problemu, by ją wymienić. Więc licznik dalej wyświetlał liczby, ale przestał liczyć kilometry. Sprawdziłem kabel i magnes i wszystko było w porządku, więc nie wiem co się stało. Może to przez słabą baterię, albo deszcz? Włączyłem GPS, by liczył mi dystans.
    Wróciłem do domu przez Legionowo i Choszczówkę w Warszawie. Nie złapała mnie burza, ale padała mżawka. Moje drugie 150 km wypadło lepiej i tak mniej oficjalnie w mojej głowie. Czuję, że mogę kiedyś pojechać na więcej. Polecam Lasy Pomiechowskie. Kiedyś tam na pewno wrócę!

2 komentarze:

  1. Pączków również nie polecam. Co do wycieczki to rewelacyjny opis jak i zdjęcia :) Czasem zastanawiam się kiedy masz czas jeździć skoro musisz jeszcze zrobić te wszystkie zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chciałem zobaczyć czy pączki się sprawdzą :D. Kupiłem je dzisiaj i zjadłem jedno w drodze, a potem musiałem z bardzo ważnego powodu nagle wrócić do domu, co okazało się być fałszywym alarmem wywołanym przez rodzinę... i jutro ponowię wycieczkę (będzie o tym na blogu :D). Zdjęcia robię szybko, bo aparat trzymam w sakwie i mogę go szybko wyjąć.

      Usuń