środa, 31 sierpnia 2016

Do Siedlec

    Przejechać się od domu dosyć daleko w jedną stronę i wrócić wygodnie pociągiem to fajna sprawa. Dobrze byłoby zrobić jeszcze jedną wycieczkę w tym sierpniu, by liczba wpisów wyrównała się z liczbą wpisów z sierpnia 2015. Kolega znów miał ochotę gdzieś pojechać. Zaproponował czerwony szlak dookoła Kampinoskiego Parku Narodowego, ale nie spodobało mi się to. Za długo i niewygodnie. Raz tam zajrzałem i zastałem sam piach, a według relacji innych rowerzystów - nie do końca jest ciekawie. Wyszło na wycieczkę w jedną stronę daleko na wschód - do Siedlec. Siedlce to miasto na czwartym miejscu pod względem liczby ludności i powierzchni w województwie mazowieckim. Miasto jest na prawach powiatu, czyli jest samym powiatem w sobie. Tak jak Warszawa, Radom, Płock i Ostrołęka. Ciekawe co w tym mieście gra.

Zaraz rok szkolny, ale warto korzystać wciąż z lata.
Wyszło 130,9 km. Przebieg:

Warszawa>Sulejówek>Miłosna>Długa Szlachecka>Długa Kościelna>Halinów>Cisie>Olesin>Ostrów-Kania>Dębe Wielkie>Cięciwa>Cyganka>Żuków>Brzóze>Dłużka>Wólka Mińska>Karolina>Stara Niedziałka>Niedziałka Druga>Jakubów>Moczydła>Kazimierzów>Kałuszyn>Olszewice>Wola Paprotnia>Mrozy>Grodzisk>Choszcze>Albinów>Oleksin>Kępa>Wilczonek>Józefin>Kotuń>Pieróg>Nowa Dąbrówka>Stara Dąbrówka>Dąbrówka-Wyłazy>Wyględówka>Żelków>Żelków-Kolonia>Rakowiec>Siedlce

    Tego dnia wiało mocno, ale na szczęście z zachodu na wschód, więc miało się non stop z wiatrem. Najprościej z Warszawy do Siedlca można dostać się drogą krajową, ale to by było zbyt stresujące, więc trasa prowadzi przed bardziej kręte drogi wojewódzkie. Trasa została tym razem narysowana przez kolegę, a ja wprowadziłem parę poprawek.
    Jako, że bardziej lubi miasta, na początku pomęczyliśmy się przez Warszawę :-D, a dokładniej dzielnicę Pragę Południe. Na szczęście była ścieżka rowerowa. Przejazd nad torami kolejowymi i ruszyliśmy w stronę dzielnicy Rembertów. Znów drogą 637 i tylko do Sulejówka.

Olesin
    Przejechaliśmy przez Dębe Wielkie i potem trochę na północ tak jak pojechałem do Pustelnika na poprzedniej wycieczce. W lesie znów w kierunku wschodnim.

Las przed Cyganką
Żuków. Tutaj kolega mi się pokazał na zdjęciu za torami, więc go usunąłem. Nie ma to jak fotomontaż :-D
    Przez cały dzień było słonecznie. Non stop asfalt. Po drodze mijało się różne wsie. Domki po lewej i prawej stronie, heh, rutyna. Stare, drewniane domki, które kiedyś miały drzwi na przodzie pomiędzy oknami, nowe, wypasione, budujące się, czasami opuszczone.

Moja pierwsza panorama, złożona z dwóch zdjęć. Wieś Brzóze. Kit czy hit?
    Przejechaliśmy nad autostradą A2. To ten sam wiadukt przez który przejechałem zwiedzając gminę Dębe Wielkie. To miejsce jest na poziomie Mińska Mazowieckiego do którego nie zamierzam wjeżdżać tym razem.

Autostrada Wolności blisko Wólki Mińskiej.
    Potem jazda przez Starą Niedziałkę i Niedziałkę Drugą. To ładne tereny. Heh, zobaczyłem krowy pasące się na trawniku tuż przed zespołem szkół. Pojechanie za Niedziałką Drugą było dla mnie czymś nowym. Zaraz znów przejechaliśmy innym wiaduktem nad autostradą. Z daleka już było widać Jakubów.

W oddali Jakubów.
    Jakubów zdecydowało się na zbudowanie siłowni na dworze i skwerku. To rozbudowana wieś. Mają całkiem dużo drewnianych, starych domków. Teraz pora na jazdę już przez nowe tereny do znanego mi Kałuszyna, ale inną drogą. Tam widziałem rok temu w czerwcu złoty posąg ułana.

Moczydłów. W oddali Aleksandrów.
    Ojej, jakie to wille widziało się w okolicach. Było spokojnie, nikogo na drodze. Naprzeciwko działek plac zabaw pod drzewem. Puste przystanki bez ławek ze starym logiem PKS.

Początek Kazimierzów.
    Po niedługim czasie ostry zjazd z górki i dojazd do Kałuszyna. Widziałem po prawej stronie złoty posąg, ale kolega nie był zainteresowany zrobieniem mu zdjęcia. Teraz jazda na południe od Kałuszyna, ale zaraz w Mrozach pojedziemy znów wschód i tak już do końca. Mrozy to miejscowość i gmina, którą kiedyś zwiedzę. Tam też było ostro z górki i zaraz potem znów, ale długo i łagodnie.

Opuszczona drewniana stodoła na polu w Grodzisku
    Zresztą bardzo często mieliśmy z górki. Dało się słyszeć w oddali szum pociągów, bo niedaleko są tory kolejowe. Na tej linii widziałem tylko Intercity i KM.

Stacja Grodziszcze Mazowieckie w Grodzisku (nie mazowieckim!)
    Po Choszczu zaczęła się bardzo przyjemna część wycieczki. To jazda asfaltem wzdłuż torów na wschód. Z daleka dało się zobaczyć chmury na horyzoncie. To tam zmierzamy :D. Chociaż te chmury chyba są dalej niż Siedlce. Nie wiem jakie są rozmiary chmur i gdzie można stanąć, żeby znaleźć się dokładnie pod jakąś. To mnie zawsze ciekawiło. Może tamte najdalsze pokazane na zdjęciu są oddalone o 100-200 km?

Ale super!
    W którymś momencie wyjechaliśmy z powiatu mińskiego i wjechaliśmy w powiat siedlecki.


    Oczekiwałem na jakiś pociąg. W końcu miałbym dobrą okazję na zrobienie zdjęcia z bliska, ale nic nie jechało. Kiedyś w końcu ta droga musiała się skończyć. Kolega nagrał dla kogoś (snapczatem czy czymś takim) okolice mówiąc "oto tory, oto wieś, oto drzewo, oto tunel i oto... policja, ups!" i szybko schował komórkę do kieszeni. Zobaczenie policji na wsi to cud i pojawiła się znienacka, a lepiej trzymać łapy na kierownicy, kiedy przejeżdżają.

Las za Kępem
    Po Kępie wjechało się do lasu i tam zrobiliśmy przerwę. Mieliśmy chyba 90-96 km. Do Siedlec jeszcze trochę.


    Kotuń jest trochę większą miejscowością, którą się minęło.

Kotuń
Lubię pierogi z mięsem.
    Jeszcze parę wsi minęliśmy. Czasami ścigał nas ciągnik. Ktoś się spieszył na autokar. Akurat po prawej stronie często były odsłonięte pola.
    W końcu dojechaliśmy do Siedlec! Udało się. Na początku jeszcze nie czuliśmy się jak w mieście. Znak powitał nas ostrzeżeniem nad świniami chorymi na świńką sepsę.

Wcześniej nie wiedziałem o co chodzi z tym afrykańskim pomorem świń.
Nie mogło zabraknąć takiego powitania.
    Podjechaliśmy pod górę. Zaczęła się ścieżka rowerowa koloru szarego, a chodniki były czerwone. Jako, że nie lubię jeździć w miejskim zgiełku, wolałem się przejść po mieście. W centrum miasta chodziło po chodnikach sporo osób. Jeździły autobusy miejskie, jest i centrum handlowe, dużo kamienic, bloków, podwórek, a nawet widziałem rowery miejskie, ale nie Veturilo, a SRM (Siedlecki Rower Miejski). Widziałem więzienie i zabytkowy dom targowy. W oddali rzucała się w oczy wysoka, neogotycka katedra.

Katedra Niepokalanego Poczęcia NMP w Siedlcach
    Ma 75 metrów wysokości. Dokładnie tyle co znana mi katedra św. Michała i Floriana w Warszawie. Chodzenie chodnikami ciąg dalszy i gdzieś na osiedlach podjechaliśmy do parku Aleksandryjskiego. Jest tam staw, pomnik łosia i dosyć ciemno z powodu gęstych drzew. Całkiem sporo młodzieży.

Park Aleksandryjski
Łosiek
    Od tego parku ruszyliśmy już w kierunku dworca kolejowego. Tak więc w parku ruszyliśmy i koledze z sakwy wypadł normalnej wielkości nóż survivalowy. Wypadł na ścieżce blisko grupy młodzieży siedzącej i stojącej obok ławki. Chyba patrzyli na nóż z przerażeniem. Szybko go wziąłem i dogoniłem kolegę, który się zwijał ze śmiechu.
    Po drodze jeszcze pozostały 3 miejsca do zobaczenia: Dawny ratusz, kościół na rondzie (odpuściłem), nietypowo wyglądający kościół i cerkiew (nieplanowane).

Dawny ratusz z 1766 roku.
Cerkiew na skrzyżowaniu ulicy Brzeskiej z Prymasa Stefana Wyszyńskiego.
Parafia Ducha Świętego. Nietypowy wygląd z lat 90's, ale ciekawy. Chodziłbym :-D
    Dojechaliśmy do stacji Siedlce, kupił bilet na dwie osoby. Poszukałem rozkładu i za zbitą szybą doczytałem numer peronu i toru. Pociąg okazał się być piętrusem z przedziałem dla rowerzystów na początku. Mało tego - trafił się ekspresowy! Długo to nie potrwało, a zatrzymał się już w Mińsku Mazowieckim, a myślałem, że dopiero co wyjechał z Siedlec! Średnia prędkość pociągu wynosiła 160 km/h, a tyle przystanków pominął. I tak się zakończyła wycieczka. Jak na razie to najdalej jak udało mi się pojechać na wschód i była to również najdłuższa wycieczka z kolegą. Nasza najdłuższa była na 107 km jakieś 5-6 lat temu co oznacza, że wraca do formy.
    Nadchodzący wrzesień to jeszcze wciąąąż lato i prawda, czasami zobaczy się brązowy akcent na drzewach, ale wciąż będzie jak w wakacje.

4 komentarze:

  1. Wrzesień może być całkiem sympatyczny, a jeśli aura dopisze to i październik może okazać się niczego sobie. Oby. Łączenie wycieczek rowerowych z jazdą koleją to bardzo fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile zajęło ci przejechanie całej trasy? Dla mnie 130 km to chyba na początek za dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9 godzin, ale to było z kolegą, więc wyszło dłużej, bo robiliśmy dłuższe przerwy i chodziliśmy po mieście.

      Usuń
  3. Ładne te Siedlce :) A nazwa Pieróg dla miejscowości bardzo oryginalna, podoba mi się :D

    OdpowiedzUsuń