piątek, 23 grudnia 2016

W dzień świecki Ożarów Mazowiecki

    Zostało niewiele czasu do wigilii, a ja wczoraj wybrałem się do Ożarowa Mazowieckiego i innych 24 miejscowości na zachód od Warszawy. W końcu ciąg dalszy zwiedzania powiatu warszawskiego-zachodniego. Ech, myślałem, że w listopadzie i grudniu sobie pojeżdżę, ale mimo, że nie prowadzę życia w pośpiechu, to wciąż jakieś sprawy wychodziły na głowę. Miałem naukę, prace domowe, a zjazdy na studiach miałem co tydzień, a nie co dwa tygodnie. Dodatkowo w rodzinie coś się posypało (wolę nie wtajemniczać i to nie o mnie chodzi) i codziennie w środku dnia chodziłem do szpitala w odwiedziny. Ogólnie jest już lepiej, więc nie ma czym się martwić. Kiedy teraz się polepszyło, mam już okazję do powrotu na rower. Mam nadzieję, że w styczniu i lutym ogarnę wszystkie zaliczenia!

Prawie koniec Warszawy
    O około 7:45 pojechałem do gminy Ożarów Mazowiecki. Jest na południe od gminy Stare Babice i rozciąga się na zachód i wschód mniej więcej tak samo.

Wyszło 82,5 km. Przebieg:

Warszawa>Mory>Macierzysz>Jawczyce>Bronisze>Konotopa>Duchnice>Ożarów Mazowiecki>Ołtarzew>Koprki>Michałówek>Ołtarzew>Domaniewek Pierwszy>Gołaszew>Domaniewek>Płochocin>Józefów>Wolskie>Święcice>Orły>Pilaszków>Myszczyn>Pilaszków>Pogroszew-Kolonia>Pogroszew>Umiastów>Kaputy>Strzykuły>Piotrkówek Mały>Piotrkówek Duży>Wieruchów>Strzykuły>Babice Nowe>Blizne Jasińskiego>Warszawa

Na mapie: https://drive.google.com/open?id=1PNdkRF9s69YiXHVfKnwcHWIgJPQ&usp=sharing

    Zacząłem od nielubianego mi fragmentu wycieczki, czyli od przeprawy przez Warszawę. Serio, nie lubię pod tym względem Warszawy. Jak zwykle jest stresująco z powodu korków, trąbiących samochodów, bo każdemu się spieszy, wysokie krawężniki, przejścia dla pieszych, często zakorkowane skrzyżowania, szkła. Jadąc tak na zachód, miałem tylko raz i nie na długi czas ścieżkę rowerową, więc ogólnie korzystałem z ulic. Przejechałem przez most Śląsko-Dąbrowski, przejechałem tunelem pod Starym Miastem i przy szklanym wieżowcu skręciłem na inną, mniej zajeżdżoną drogę. Okazała się być z kocich łbów, ale ok. Na paru sporych skrzyżowaniach zgrywałem tchórza - kurczaka :-D zsiadając i przeprowadzając przez nie rower, bo jak samochody mają czerwone, to i tak z innych stron nadjeżdżają i się korkują.
    Na drodze 719 jechałem ścieżką rowerową, która potem zmieniła się w ciąg pieszo-rowerowy. Jeszcze przez Warszawą się skończyła. Droga po Warszawie zmieniła się na krajową numer 92. Na szczęście ma szerokie, asfaltowe pobocza.
    Pierwszą miejscowością są Mory. Od razu pojawiły się lekko zaśnieżone pola, trawniki przy drodze. Trochę sporo stało słupów wysokiego napięcia. Przejechałem przez Macierzysz i powróciłem na drogę krajową. Niebawem odbiłem na południe przez Bronisze.

Widok z Bronisza. W oddali zaczyna się Ożarów Mazowiecki.
    Oj, zapomniałem wspomnieć o pogodzie. Było -2'C, a w południe 2'C. Przez cały dzień było słonecznie. Z powodu niskiego słońca na południu było mglisto, a na północ niebieskawo. Nie musiałem obawiać się gołoledzi. Drogi były suche. Można było zobaczyć cienką warstwę śniegu na polach i trawie.

Widok na zachód. Tą linią kolejową będę korzystać w celu dalszego zwiedzenia powiatu, wysiadając np. w Błoniach.
    Od Konotopy jechałem przy torach, a potem wyjechałem z jakiegoś terenu zamykanego szlabanem. Wygląda na to, że wyjechałem z jakiejś rolniczej spółdzielni produkcyjnej. Na szczęście szlaban był otwarty cały czas i tam są również domy jednorodzinne. Wjechałem już do Ożarowa Mazowieckiego od południa i jechałem osiedlami. Przypominały mi Sulejówek. Wjechałem do centrum miasta. Są szkoły, boiska, droga krajowa, bloki, kamienice i choinka przy drodze.

Choinka w Ożarowie Mazowieckim
Parafia Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim. Kościół jest z lat 80-tych.
    Pojechałem głębiej na północ, by zobaczyć północną część miasteczka. Są tam podobnie osiedla składające się z domków jednorodzinnych, wcześniej bloki.

Osiedla z domków jednorodzinnych
Podwórka i zaszronione samochody
    Trafiłem na park ze zamarzniętym stawem.



    Pora wyjechać z miasta i jechać dalej na zachód. Znowu pojawiły się pola i słupy wysokiego napięcia.

Koprki
    Kupiłem w Decathlonie nowy termos firmy Quechua i wziąłem go ze sobą. Wcześniej go przetestowałem jak w listopadzie pojechałem do Nowego Dworu Mazowieckiego>Wieliszewa>Nieporętu. Ma trochę większą pojemność, bo 1 litr. Świetnie się sprawuje. Całe szczęście, że nie zabrakło w domu cytryny do herbaty!

Domaniewek Pierwszy
    Po Michałówku i Ołtarzewie odbiłem na południe od drogi krajowej. Przeszedłem przez tory i jechałem obok nich. Goniły mnie pieski. Widziałem w słonecznym blasku kształt komina. To komin w Mosznej w powiecie pruszkowskim. Skończyła się nawierzchnia asfaltowa i jechało mi się niewygodnie. Na szczęście z powodu mrozu błoto było twarde jak lód.

Na południe do Płochocina. W oddali komin w Mosznej (ten wyższy).
    Zaczął się Płochocin. Znajduje się tam stacja kolejowa, więc może kiedyś na niej wysiądę zwiedzając gminę Błonie (mam po dziurki w nosie jazdę przez Warszawę). Widziałem ładne osiedla domków jednorodzinnych po prawej stronie, a po lewej pola. Zmierzałem już na północ na drogę krajową. Wiał wiatr 8-10 km/h na północ z akcentem wschodnim. Przejechałem przez tory.

Trochę z górki...
    Zwiedziłem Wolskie, a na drodze krajowej obowiązywał już zakaz jazdy rowerem, więc jechałem wąskim ciągiem pieszo-rowerowym. Dojechałem na zachodni skraj wycieczki, a to oznacza powrót do domu przez tym razem północną część gminy. 

Zachodni skraj wycieczki
    Pojechałem na północ i zacząłem zwiedzać pozostałe miejscowości, zarazem wracając do domu. Tak samo jak na poprzedniej wycieczce, miejscowości ładnie się ułożyły w jedną linię i droga była wygodna, asfaltowa i spokojna. Wyprzedził mnie rowerzysta szosowy. Nie mam szosówki, żeby przyjąć wyzwanie na pojedynek >:-)

Ładnie pole w Święcicach. Wygląda jak boisko.
    Wcześniej miałem z Myszczyna wrócić drogą polną, ale dałem sobie spokój i pojechałem asfaltem tam i z powrotem. Widziałem w Umiastowie górkę z tarasem obok placu zabaw, ale ktoś tam stał, więc sobie odpuściłem.

Umiastów
    Czasami wkurzały mnie osoby przechodzące przez ulicę nie po przejściach dla pieszych, ogólnie na całej wycieczce. Dokładnie mam na myśli to, że widzisz takich na ulicy, więc musisz ich minąć lub zwolnić, a może nawet zatrzymać się. Widzę takiego dziadka, który już jest jedną nogą na ulicy i nie wiem czy mam zwolnić, przepuścić go, ale zawsze jednak jadę dalej, bo to nie przejście dla pieszych.
    Podobała mi się jazda przez Strzykuły. Jest tam ciąg pieszo-rowerowy, boiska, przystrzyżona trawa, ogólnie taki porządek na drodze. Jest prowadząca do zadrzewień ścieżka pieszo-rowerowa z tablicami na temat ptaków i roślin.

Ferie świąteczne to nie wymówka. Zawsze jest pora na naukę!
    Musiałem skręcić na Piotrkówek Mały i Piotrkówek Duży. Była tam na chwilę kiepska droga, a błoto już powoli odzyskiwało swoje właściwości plastyczne.

Do Piotrkówka Dużego
    Dojechałem do Nowych Babic. Przygoda się nie skończyła, bo teraz muszę przedrzeć się przez Warszawę, żeby wrócić do domu. Zaczęła się Warszawa przy forcie Blizne. Na początku jechałem chyba jednopasmową drogą, ale za to szeroką. Specjalnie wybrałem na mapie te poboczne. Minąłem Kebab King. Oooch, ale bym sobie zjadł takiego z kurczakiem i wołowiną. Potem zaskoczony trafiłem na pas rowerowy! Po niedługim czasie się skończył i przejechałem przez wiadukt nad torami kolejowymi. Jakiś incydent się trafił na drodze, więc trochę postałem za autobusem miejskim. Widzę jak ciągle wymijają mnie samochody i jak włączają się do drogi inne, ignorując moją obecność. Przy cmentarzu powązkowskim był mocny korek, więc przez długi czas stałem i czekałem, aż w końcu poszedłem chodnikiem. W końcu pojechałem ścieżką rowerową od ronda Radosława przez most Gdański i do domu. Myślałem, że będzie lepiej, ale nie, dalej nie lubię większych miast. Wiem, że w takim Poznaniu, Łodzi, itp byłoby tak samo, więc nie mogę nienawidzić z tego powodu Warszawy.
    To by było na tyle z dojazdem rowerem przez stolicę. Zwiedziłem wszystkie 25 miejscowości gminy Ożarów Mazowiecki. Następna wycieczka powinna być na gminę Błonie i wtedy dojadę pociągiem prawdopodobnie do Płochocina.

Wesołych Świąt!

środa, 9 listopada 2016

Stare Babice

    To moja pierwsza notka z listopada. W poprzednim roku po październiku nie wiedziałem co robić i dopiero w grudniu wpadłem na pomysł, by zwiedzić powiat piaseczyński. Sam listopad wydaje mi się być nijakim miesiącem, bo liście już spadły, jest pochmurnie, coraz zimniej się robi, dni wciąż się skracają. W grudniu przynajmniej w jej drugiej połowie dni się zaczynają z powrotem wydłużać, jest większa szansa na śnieg i mamy święta Bożego Narodzenia.

Blizne Jasińskiego
    Wczoraj zwiedziłem całą gminę Stare Babice. Są to 23 miejscowości + 3 od gminy Leszno. Te tereny są położone na południe od Izabelina i rozciągają się bardziej na zachód. Zobaczmy co tam ciekawego jest.

Wyszło 76,3 km. Przebieg:

Warszawa>Blizne Łaszczyńskiego>Blizne Jasińskiego>Lubiczów>Latchorzew>Babice Nowe>Stare Babice>Babice Nowe>Zielonki-Parcela>Zielonki-Wieś>Koczargi Nowe>Wojcieszyn>Wierzbin>Topolin>Borzęcin Duży>Borzęcin Mały>Wyględy>Wiktorów>Wólka>Mariew>Buda>Stanisławów>Zalesie>Koczargi Stare>Lipków>Stare Babice>Kwirynów>Janów>Klaudyn>Mościska>Warszawa


    Brr, jak zimno o 8:30! Żeby dostać się do tamtych terenów, muszę pojechać na zachód przez Warszawę. Średnio mi się to rozwiązanie spodobało. Przejechałem przez most Śląsko-Dąbrowski i tunelem pod Starym Miastem. Potem jechałem prosto główną ulicą - Aleją Solidarności. Podziwiam miejskich rowerzystów, którzy lawirują między samochodami stojącymi w korkach lub powoli jadących; przejeżdżających z szybką prędkością po wielkich, skomplikowanych jak dla mnie skrzyżowaniach, ledwo przed zgaszeniem zielonego światła. Przegrałbym miejski wyścig z takim rowerzystą. Przy szklanym wieżowcem skorzystałem z przejścia podziemnego. Jak zwykle w złym miejscu wyszedłem, ale okej. Powróciłem na ulicę. Po jakimś czasie już była ścieżka rowerowa i ciągnęła się aż do końca Warszawy.

Latchorzew
    Pierwszy etap wycieczki to jazda na zachód przez nowe miejscowości drogą 580. Było mgliście, ale widoczność była w porządku. Momentami widziałem jak pogoda chciała, żeby było słonecznie, ale nie dawała rady z powodu mgły. Zatrzymałem się przy stawie w Latchorzewie. Wziąłem ze sobą gorącą herbatę w termosie i zgadnijcie co. Była zimna! Coś tu jest nie tak.
    Skręciłem od tej dosyć ruchliwej drogi na Stare Babice, żeby zobaczyć rynek, który jest małym placykiem z przystankiem autobusowym.

Parafia Wniebowzięcia NMP w Starych Babicach
    Powróciłem do drogi wojewódzkiej. Przez cały czas ciągnął się ciąg pieszo-rowerowy. Niewygodnie się jechało z powodu wklęsłych wjazdów do posesji. Kiedyś to już pisałem. Na tej drodze przez cały czas są tereny zabudowane, więc to wygląda, jakby to była ta sama miejscowość. Te tereny zabudowane to tylko domki jednorodzinne i sklepiki. Raz zdarzył się Lidl.

Koczargi Nowe
    Niektórzy wystawili taczki z dyniami przed swoimi domami. Można było je kupić.

Wojcieszyn
    Mogłem w końcu odbić od tej drogi, by zwiedzić Topolin. Oczywiście nudno byłoby tam dojechać i zawrócić tą samą drogą, więc zrobiłem małą pętlę, by wrócić inną drogą.

Dojazd do Topolina
Zauważyłem znaki ostrzegające przed jakimś remontem drogowym i, że nie ma przejazdu. Wkurzyło mnie to, bo nie mam ochoty zawracać, a nic się nie stanie, skoro rowerem się zmieszczę. Na szczęście droga była pustawa, a oni majstrowali chyba latarnie. Sam znak zakazu nie dotyczył mieszkańców :-D.

Borzęcin Duży
    Skończyła się jazda na zachód, a zaczął się powrót, ale najpierw wymagało to pojechania na północ. Wjechałem do lasu i zrobiłem sobie znów przerwę na herbatę. Tym razem była lodowata. Przy okazji zwiedziłem Wyględy, Wiktorów i Wólka. Należą do gminy Leszno.

Wiktorów
    W Wólce pozdrowiłem się z rowerzystą bez kasku na rowerze szosowym.

Do Mariewa
Mariew
    W Mariewie są wybiegi dla koni. Widać, że słońce próbowało pozbyć się mgły i za parę minut mu się to uda! Pojechałem do najbardziej odosobnionej miejscowości tej gminy - Buda. Jest w lesie i dojechałem drogą gruntową.

Do Budy. Panorama z dwóch zdjęć.
    I buuum! Zrobiło się słonecznie! Dojechałem do Buda. Jest tam przystanek autobusowy i oba znaki z nazwą tej miejscowości.

Stary i nowy znak Buda
    Wjechałem na krótki czas do Kampinoskiego Parku Narodowego. Wracałem do cywilizacji mokrą, wyboistą drogą gruntową. Wyglądała tak samo jak droga z Truskawia do Pociechy. W sensie, że nawet obok drogi była ledwo widoczna ścieżka.

Kampinoski Park Narodowy :-D
Fajnie wyglądały cienie drzew!
    Pojechałem na południe, ale wciąż na północ od tej drogi wojewódzkiej. Minąłem jakiś teren wojskowy. Jazda pod słońce z resztkami mgły wyglądała jakbym wjeżdżał w biel.

Zalesie, a może i Stanisławów
    Skręciłem w lewo i w końcu mogłem cieszyć się słoneczną jazdą na wschód. Tak samo były non stop tereny zabudowane.

Coraz rzadszy widok pomarańczowych drzew
    W Lipkach chciałem zobaczyć jakiś kościół/park/dworek, ale był za ogrodzeniem. Byłem blisko Hornówka z gminy Izabelin. Podczas drogi zostałem pozdrowiony przez rowerzystę w czerwonej kurtce, który mnie wyprzedził.

Lipków lub Stare Babice, a na horyzoncie 4 km stąd wysypisko śmieci Radiowo
    Dojechałem z powrotem do Starych Babic. Tam przejeżdżałem przez naprawdę super osiedla. Nowoczesne budynki, bliźniacze, ładne ogrodzenia, duże garaże. Zazdro ;_;
    Przejechałem przez Kwirynów, Janów i Klaudyn. Po prawej stronie miałem Las Bemowski. Zbliżyłem się do wysypiska śmieci Radiowo. Jest niższe od wysypiska śmieci Łubna z gminy Góra Kalwaria.

Wysypisko śmieci Radiowo
    Dopiero po odjechaniu zaczęło cuchnąć. To tak, jakbyś poszedł do śmietnika wyrzucić śmieci. Widziałem to wysypisko z Zakroczymia, oddalone o 24 km, kiedy byłem w maju na wycieczce: klik!
W 2012 roku wybrałem się z kolegą na szczyt. Wjechaliśmy na górę jak gdyby nigdy nic: klik!
    Wracając do wycieczki, powróciłem tą samą drogą co przedostatnio, czyli przez Park Młociński, most Północny i Żerań. Zjadłem sobie pączka przy kładce żerańskiej. Tak - tak się nazywa, bo widziałem tabliczkę :-D. W taki sposób zakończyła się wycieczka. Pierwsza połowa trasy mglista, a druga słoneczna. Następnym razem wybiorę się do gminy Ożarów Mazowiecki. Dystans powinien wyjść podobny. Być może o 10 km więcej i to by była ostatnia wycieczka bez pociągów.